„W połowie sierpnia zadzwonił Ten Telefon. Była to 2-miesięczna dziewczynka z bardzo obciążoną kartą, ojciec nieznany, a matka w DPS-ie. Dzieliło nas prawie 600 kilometrów. Decyzja zapadła po drugim spotkaniu, zdecydowaliśmy się na adopcję i w ciągu dwóch tygodni była już u nas.
*
Początki należały do trudnych. Córka nie miała odruchu ssania, męczyły ją kolki. Bardzo późno zaczęła też chodzić. Z czasem okazało się, że ma dysmorfię, małogłowie, kościozrost w obydwu rączkach oraz jest niepełnosprawna intelektualnie w stopniu lekkim.
*
Pozostajemy pod stałą kontrolą neurologa. Do tego córka ma regularne wizyty u Pani psycholog. Gdy czasami spotykam się z innymi rodzinami adopcyjnymi to powtarzam, że wiedziałam że będzie ciężko, ale chyba nie sądziłam, że aż tak.
*
Córka chodziła do przedszkola specjalnego. Miała o rok odroczony obowiązek szkolny. Cały czas potrzebuje dużo uwagi. Jest trudnym dzieckiem, ale kocham ją nad życie. Wieczorami, gdy się przytuli przemija wszystko, całe zmęczenie. Nauczyliśmy się radzić sobie z jej zachowaniami, chociaż nie zawsze i nie ze wszystkimi. Jesteśmy tylko ludźmi i czasami bywamy zmęczeni.
*